Jak biegać jesienią?

Wiatrówka do biegania dla każdego – którą wybrać?

2019-02-01
Wiatrówka do biegania dla każdego – którą wybrać?
Pogoda w Polsce jaka jest, każdy widzi. Po paru śnieżnych i chłodniejszych dniach, wracamy do pluchy i temperatur w okolicy kilku stopni Celsjusza. A trenować trzeba. Dobór odpowiedniego stroju jest w takiej sytuacji kluczowy. Podczas biegania nie powinno być nam ani za zimno, ani za ciepło. Idealnie sprawdzi się w takich warunkach wiatrówka, czyli cienka lekka kurtka chroniąca przed wiatrem. Dziś zaprezentuję Wam trzy modele dostępne w NBR: Arcteryx Incendo HoodyInov-8 AT/C Windshell FZNewline Windpack Jacket (kolejność alfabetyczna). Choć to trzy wiatrówki, to różnic jest sporo, ja mam swojego faworyta, ale podejmując decyzję o zakupie weźcie pod uwagę swoje kryteria, niewykluczone, że będą inne od moich.

ARCTERYX INCENDO HOODY



Kanadyjską markę Arcteryx (a właściwie to Arc'teryx) Grzesiek pokazał mi kilka lat temu, bodaj podczas jednego z Zimowych Ultramaratonów Karkonoskich. Moją uwagę zwróciła wysoka jakość wykonania, dbałość o szczegóły i... wysokie ceny. Za markę z segmentu premium po prostu płaci się więcej, nikogo nie powinno to zaskakiwać. Opinie użytkowników potwierdzają wysoką jakość i wytrzymałość produktów z Kanady. Ucieszyłem się więc na możliwość pobiegania w najnowszym modelu wiatrówki: Arcteryx Incendo Hoody.

W stosunku do poprzedniego modelu zmiany są niewielkie – dodano możliwość zwinięcia i schowania kaptura, a kieszeń trochę zmieniła swoje miejsce. Arcteryx Incendo Hoody potwierdza dobre opinie wypowiadane przez biegaczy i górołazów (firma rozpoczynała podbój świata od sprzętu wspinaczkowego). Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z produktem wysokiej klasy.


Kurtka Arcteryx Incendo Hoody

Kaptur wyposażono w swego rodzaju daszek dający dodatkową ochronę twarzy np. przed siąpiącym deszczem.


Incendo Hoody jest kurtką lekką, choć z opisywanych tutaj trzech, waży akurat najwięcej. „Najwięcej” to w tym przypadku niecałe 130 gramów. Dla porównania, zwykła kurtka biegowa (Newline Base Cross) to prawie 390 gramów. Zakładając Arcteryksa łatwo zapomnieć, że cokolwiek na sobie mamy. Materiał, z którego wykonano kurtkę jest lekki i cienki, ale nie dajcie się zwieść. Zachowuje przy tym zaskakującą wytrzymałość i świetnie chroni przed wiatrem. Ma też niezły poziom wodoodporności, w przypadku delikatnego deszczu, widać jak krople gromadzą się na powierzchni kurtki, a nie wchłaniają w nią. Oczywiście w przypadku ulewy kurtka przemoknie, ale to kurtka co do zasady chroniąca przed wiatrem, a nie przed deszczem.

Arcteryx to model dobrze dopasowany, acz ja jestem pomiędzy rozmiarami S i M, wziąłem ten większy i gdy założę kaptur, to potrafi mi on zasłaniać widok. Jest to związane nie tylko z rozmiarem, ale i z budową kaptura, który wyposażono w swego rodzaju daszek dający dodatkową ochronę twarzy np. przed siąpiącym deszczem. Na szczęście położenie kaptura można regulować poprzez odpowiednie układanie go na głowie. Trzyma się on wtedy tak, że nie zasłania oczu.

Testowana kurtka ma jedną kieszeń, która służy jednocześnie za pokrowiec, w który można ją zwinąć. Rozwiązanie to – gdy okaże się, że jest cieplej niż się spodziewaliśmy – pozwala zdjąć kurtkę w trakcie dłuższego treningu i polecieć dalej z kurtką w dłoni. Rozmiar pakunku nie jest tak mały jak w przypadku Newline Windpack Jacket, ale da się z nim swobodnie biegać.


Kurtka Arcteryx Incendo Hoody

Materiał, z którego wykonano kurtkę jest lekki i cienki, ale nie dajcie się zwieść. Zachowuje przy tym zaskakującą wytrzymałość i świetnie chroni przed wiatrem.


Kieszeń sama w sobie bez problemu pomieści smartfona, ma też oddzielną małą kieszonkę na przykład na klucze. Ale bieganie z telefonem w niej jest trochę niewygodne, gdyż telefon się majta. Lżejsze rzeczy jak klucz od domu czy żel energetyczny będą wygodniejsze. W górnej części kieszeni znajduje się tradycyjny otwór na przewód słuchawkowy. Z obowiązkowych elementów mamy też małe odblaski poprawiające bezpieczeństwo podczas wieczornego biegania.

Dziwną rzeczą w kurtce Arcteryx Incendo Hoody jest zamek, który jest „odwrotny” od tradycyjnego. Normalnie wpinamy prawą część suwaka w lewą, a tu jest odwrotnie. Nie wiem, dlaczego tak jest, dla mnie jest to nieintuicyjne i za każdy razem się łapię na tym, że próbuję zapiąć zgodnie z przyzwyczajeniem.

Kurtka dobrze leży, a dopasować ją można ściągając gumkę w dolnej części. Da się to łatwo zrobić nawet w rękawiczkach, a dzięki ściągaczowi uszczelniamy cały system. W tym miejscu brakuje tylko jednej rzeczy. Mimo wydłużonych rękawów, kurtki nie wyposażono w otwór na kciuk, który pozwoliłby na zamknięcie wlotu powietrza pomiędzy rękawiczkami a rękawami. Choć katalogowo wiatrówka zapisana jest jako rzecz do biegania w temperaturach powyżej 5 stopni, to ja korzystam z niej nawet przy -8. Podczas jednego z zimowych treningów w Beskidzie Żywieckim marzły mi tylko nadgarstki – właśnie ze względu na dziurę pomiędzy rękawem a rękawiczką.

INOV-8 AT/C WINDSHELL FZ



Inov-8 to marka z doskonałą rozpoznawalnością wśród osób biegających po górach i na orientację. Robotę robi oczywiście Inov-8 Team, ale jej produkty bronią się też jakością. Od lat biegam w ich butach, nareszcie przyszła pora na wypróbowanie kurtki z charakterystyczną stopą w logo. Wiatrówka Inov-8 AT/C Windshell to uboższy brat Stormshella, który przeznaczony jest do biegania w najtrudniejszych warunkach i spełnia wymagania organizatorów UTMB.

Ale Windshell to również świetny sprzęt. Zadaniem tej kurtki jest – jak sama nazwa wskazuje – chronić przed wiatrem i robi to doskonale. Inov-8 AT/C Windshell FZ (to pełna nazwa tego modelu) jest kurtką bardzo lekką – obciążona nią waga kuchenna zatrzymuje się na 105 gramach. To tyle co nic, kurtki praktycznie nie czuć po założeniu. Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, to kurtka zrobiona jest z dwóch rodzajów materiału (różnica w kolorze jest niewielka). Panele pod pachami przepuszczają więcej powietrza, dzięki czemu oferuje ona lepszą wentylację.


Kurtka Inov-8 AT/C Windshell FZ

Zadaniem kurtki jest chronić przed wiatrem, ale ma też podstawową wodoodporność. 


Windshell dobrze układa się na korpusie i nie krępuje ruchów ani w trakcie biegania, ani w trakcie np. rozgrzewki gdy wykonuję wymachy ramion czy inne wygibasy. Kaptur (który w razie potrzeby można zrolować, spiąć i nie łopocze na wietrze) zakładam zawsze na rozgrzewce i schłodzeniu, dzięki czemu niepotrzebnie nie marznę. Zadaniem kurtki jest chronić przed wiatrem, ale ma też podstawową wodoodporność. Na cuda jednak nie liczcie, przy większych opadach oczywiście przemoknie, wszak to wiatrówka.

Cechą, która odróżnia kurtkę Inov-8 od opisanego powyżej Arcteryksa jest otwór na kciuk na wykończeniu rękawów. Drobiazg, a naprawdę cieszy i się przydaje. Windshell ma sporą kieszeń na lewej piersi, w której bez problemu mieści się sporego rozmiaru smartfon, acz bieganie z nim nie jest zbyt wygodne. Kieszeń służy także jako kryjówka na kurtkę – można ją zwinąć i zajmuje niewiele miejsca. Niewiele, ale więcej niż pozostałe dwie opisywane tu wiatrówki. Nie do końca rozumiem, dlaczego kieszeń jest tak duża, kurtka swobodnie zmieściłaby się do niej gdyby była mniejsza o jedną trzecią, a może nawet więcej.


Kurtka Inov-8 AT/C Windshell FZ

Otwór na kciuk na wykończeniu rękawów. Drobiazg, a naprawdę cieszy i się przydaje.


Kieszeń ma naturalnie otwór na poprowadzenie słuchawek i tu występuje kolejne „nie rozumiem”. Polski dystrybutor informuje o „specjalnej przestrzeni na kabelek od słuchawek w kołnierzu” – z której strony bym na kurtkę nie patrzył, to takowej przestrzeni nie widzę. Jest tylko pętelka, przez którą można przepuścić przewód i tyle.

Z Windshellem zaprzyjaźniłem się podczas styczniowego mini obozu treningowego w Beskidzie Żywieckim. Zamiast zakładać tradycyjną kurtkę biegową, wolałem zabrać porządną koszulkę z merynosa i na to wiatrówkę Inov-8. Kurtka jest elastyczna, wygodna i bardzo dobrze chroni przed warunkami atmosferycznymi. Najniższa odczuwalna temperatura, w jakiej w niej biegałem to minus jedenaście stopni. Gdyby było minus piętnaście, to zamiast brać grubszą kurtkę, wolałbym chyba założyć dodatkową warstwę pod spód, a na górze mieć wiatrówkę. Dzięki otworom na kciuk na końcu rękawów, w nadgarstki też jest ciepło. Ogólną temperaturę regulować można zakładając i zdejmując kaptur oraz rozpinając i zapinając zamek.

NEWLINE WINDPACK JACKET



Windpack duńskiej frmy Newline był moją pierwszą wiatrówką. Opisując ją dwa lata temu na swoim blogu zwróciłem uwagę na brak kaptura – kilka tygodni biegania w opisanych powyżej kurtkach to potwierdza – kaptur jest bardzo przydatny, ogromna szkoda, że Newline go nie ma.

Ale mamy tutaj „coś za coś”. Windpack jest z całego zestawienia zdecydowanie najlżejszy. Waży zaledwie 70 gramów, przy 105 i 128 g konkurencji. Oczywiście każda z tych kurtek jest bardzo lekka, ale ta jest najlżejsza. Po stronie zdecydowanych zalet należy też zapisać rozmiar po spakowaniu w kieszonkę – zwinięty Newline Windpack Jacket jest wielkości pięści. Tak spakowany bez problemu mieści się w kieszeni spodenek lub w dłoni. Pod względem wagi i rozmiaru jest bezkonkurencyjny.


Kurtka Arcteryx Incendo Hoody

To kurtka mocno minimalistyczna (ponoć jedna z najlżejszych kurtek biegowych świata) i to widać na każdym kroku.

Po zwinięciu Windpack chowa się do wszytego w środku woreczka, a nie tak jak dwie pozostałe testowane kurtki – do kieszeni. Dzięki temu jest lżejszy (nie ma zamka) i mniejszy. Nadal jednak świetnie spełnia swoją podstawową rolę – podczas treningu chroni przed wiatrem. Biegałem w tej kurtce w mieście, na wsi i w górach. Dopasowując odpowiednio warstwy pod nią, można trenować praktycznie w każdych warunkach.

A deszcz? Wychodząc na trening w trakcie opadów przez pierwsze minuty jesteśmy chronieni przez kurtkę (no chyba, że leje jak z cebra), podobnie jak dwie powyższe, zatrzymuje ona bowiem słaby i umiarkowany deszcz. Rzecz w tym, że Newline jako jedyny nie ma kaptura, zatem deszcz dostaje się pod kurtkę górą.

To kurtka mocno minimalistyczna (ponoć jedna z najlżejszych kurtek biegowych świata) i to widać na każdym kroku. Nie ma kaptura, kieszeni ani wydłużonych rękawów. Cóż, gdyby dodać te elementy, pewnie Windpack nie wyróżniałby się tak bardzo rozmiarem i wagą. Z wyposażenia dodatkowego znajdziemy jedynie odblaskowe wstawki. Ten minimalizm ułatwia życie gdy biegamy zmienny trening. Robiąc na przykład 4x3km na progu można sobie kurtkę zakładać na przerwy, a w trakcie szybkich odcinków mieć ją w ręku lub gdzieś skitraną w leginsach.

PODSUMOWANIE. KTÓRĄ WIATRÓWKĘ DO BIEGANIA WYBRAĆ?



Mając do dyspozycji trzy produkty wysokiej jakości decyzja o wyborze jednego nie jest łatwa. Każda z testowanych kurtek ma dużo zalet i mniej lub bardziej drobne wady. Do tego należy dodać jeszcze cenę. Specjalnie zostawiłem te kwestię do podsumowania, by było razem zestawione. Zdecydowanie najtańszy w zestawieniu jest Newline, który aktualnie kosztuje 249 zł. Inov-8 i Arcteryx są droższe. Pierwsza to katalogowo 449 zł (ale w obecnej promocji 399 zł), druga zaś – 499 zł. To niemało, ale dostajemy produkty naprawdę wysokiej jakości.

Arcteryx i Inov-8 wygrywają kapturem i kieszenią, w które Newline nie został wyposażony. Ten za to jest najlżejszy i najmniejszy po spakowaniu. No i najtańszy. Najtrudniej jest ocenić parametry techniczne takie jak: wiatroszczelność, oddychalność i wodoodporność.

Moje subiektywne odczucia są następujące:

– wiatroszczelność – moim zdaniem wszystkie trzy kurtki chronią przed wiatrem na podobnym poziomie. Są wiatrówkami i swoją podstawową funkcję spełniają doskonale.

– oddychalność – dla tak potliwego stworzenia jak ja, oddychalność jest ważna. Moje subiektywne wrażenia są takie, że w przypadku Newline Windpack Jacket jest dobrze, a Arcteryx Incendo Hoody i Inov-8 AT/C Windshell FZ bardzo dobrze, choć chyba w Inov-8 trochę lepiej.

– wodoodporność – tu zabrałem kurtki pod prysznic. Podobne pochlapanie każdej z nich pokazało, że najlepiej z wodą radzi sobie Arcteryx. Jak na wiatrówkę, jest zaskakująco wodoodporny. W przypadku Inov-8 i Newline’a jest dobrze.

Po zsumowaniu technikaliów wychodzi na to, że Arcteryx i Inov-8 wypadają odrobinę lepiej od Newline’a. Nie do ocenienia przez kilka tygodni jest trwałość kurtki. Najdłużej biegałem w Newline i trudno mieć do niej zastrzeżenia. Bez problemu znosiła plecak podczas 50-kiometrowych biegów na orientację, zmoczenie deszczem, śniegiem i wielokrotne przepocenie. Arcteryx i Inov-8 są ze mną krócej. Tę pierwszą ma od pewnego czasu Marcin Wacko (znajomy biegacz) i po 1,5 roku czasu nadal bardzo sobie chwali, choć wiele razy już ją prał, kurtka wciąż zachowuje swoje właściwości. A Inov-8? Mamy w domu kurtkę Race Ultra Shell – po prawie trzech latach katowania kurtka ma niewielkie rozdarcie na dole na plecach, ale nadal zachowuje swoje właściwości, a to najważniejsze. To wprawdzie inny model, ale trudno przypuszczać, by Inov-8 jedne kurtki robił świetne, a inne kijowe. Wygląda więc na to, że wszystkie kurtki mogą pochwalić się co najmniej bardzo dobrą trwałością.

Finalna decyzja zawsze należy do kupującego. Ze względu na kaptur, ja wahałbym się pomiędzy propozycjami firm Arcteryx i Inov-8. Wszystkie trzy są uniwersalnymi kurtkami do wykorzystania w prawie każdych warunkach pogodowych, mi wiatrówka wystarcza do minus dziesięciu stopni bez problemu.

Pokaż więcej wpisów z Luty 2019
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel