Odwiedź nasz sklep w Poznaniu!
KOSZULKA NATURAL BORN RUNNERS męska
Autor: Artur, Kostrzyn Nad Odrą

Super koszulka.

SPODNIE DOBSOM R-90
Autor: Grzegorz, Rzeszów

Swietne spodnie. Rewelacyjnie chronia przed wiatrem. Mialem troche obawy czy nie beda zbyt luzne (lubie biegac w leginsach), jednak niepotrzebnie, nic sie nie "poniewiera" :)

DOBSOM R-90 WINTER
Autor: Robert, Białystok

Zima czesto jestem zmuszony biegac przy sztormowym lodowatym wietrze. Spodnie i bluza Winter R90 spelniaja swoje zadanie w 100%. Wilgoc jest autentycznie wydalana glownie przez plecy i tyl spodni. Ogolnie komplet Winter R90 uwazam za ni... Więcej!

Damska kurtka Newline Windpack Jacket

Kurtka Newline Windpack Jacket Późna jesień to zazwyczaj czas tej nieco gorszej pogody. Za oknem wietrznie, szaro, buro i ponuro. Kto nie chce wtedy rezygnować z treningów (przecież nie ma złej pogody do biegania, są tylko złe ciuchy!) powinien zainwestować w dobrą kurkę. Jeżeli takiej szukacie, powinniście zainteresować się wiatrówką Newline Windpack Jacket. Ja miałam przyjemność ją przetestować. Jak się sprawdziła i czym mnie zachwyciła, o tym poniżej.

 

Pierwsze wrażenie:



 

Newline Windpack Jacket od razu przykuwa uwagę swoją lekkością. Według tego, co mówi producent, jest ona jedną z najlżejszych kurtek na świecie. Nie wiem, na ile to prawda, wiem jedno - naprawdę nie czuć jej na sobie. Kurtka dostępna jest w dwóch kolorach: żółty oraz czarny. Ja testowałam właśnie tę najbardziej uniwersalną wersję, czyli czarną.

 

Kurtka Newline Windpack JktPosiada kilka elementów odblaskowych, które zadbają o nasze bezpieczeństwo podczas zimowych treningów. Gdy tak ciemno i szaro na dworze takie odblaski są naprawdę bardzo ważne, warto zwrócić na to uwagę. Wydawać by się mogło, że Windpack Jacket to „zwykła czarna wiatrówka”, ale ma ona jedną ogromną zaletę.

 

Dzięki przyszytemu od wewnętrznej strony woreczkowi (jest na tyle lekki i mały, że nie czuć go podczas biegania, wierzcie mi, sprawdziłam to) kurtkę można schować. W kilka sekund można ją zwinąć i dzięki specjalnemu uchwytowi, który widoczny jest na jednym ze zdjęć, wygodnie trzymać w dłoni. Genialne rozwiązanie, naprawdę! Nawet po zwinięciu jest tak lekka, że prawie jej nie czuć. Śmiało można zabierać ją zarówno na trening, jak i na zawody.  

 

Kurtka Newline Windpack Jacket Podczas treningu:



Wiatrówkę testowałam kilkakrotnie w różnych warunkach pogodowych i stwierdzam, że jest to jedno z moich ciuchowych odkryć tego roku. Powtórzę to po raz kolejny - jest niezwykle lekka, co jest jej wielkim atutem. Wygodnie leży na ciele, nie jest ani zbyt obcisła, ani za luźna.

 

Elementy odblaskowe są dobrze widocznie i zwiększają nasze bezpieczeństwo. Przyznam, że na początku widziałam tylko jej lekkość i miałam obawy, czy będzie mi w niej wystarczająco ciepło. Te okazały się zupełnie niepotrzebne – kurtka choć cienka, bardzo dobrze trzyma ciepło.

 

Newline Windpack Jacket chroni zarówno przed wiatrem, jak i przed umiarkowanym deszczem. Jej ogromnym plusem jest to, że tak łatwo można ją schować. Jest to bardzo mądre rozwiązanie i przyda się, gdy podczas treningu zrobi się np. za ciepło, albo przestanie padać. Wystarczy ją wtedy zdjąć, szybko złożyć i chwycić wygodnie. To jest naprawdę przydatne, osobiście jestem tym rozwiązaniem zachwycona. Jedyne czego mi w niej brakuje, to kaptur.

 

Zwinięta kurtka Newline Windpack Jacket Podsumowanie:

 

Jestem z tej kurtki bardzo zadowolona i cieszę się, że trafiła do mojej biegowej szafy. Jest solidnie wykonana i po prostu podoba mi się jej wygląd. Testowałam ją podczas bardzo wietrznego dnia i zdecydowanie zdała egzamin chroniąc mnie przed wiatrem.

 

Nadaje się również podczas chłodniejszych dni, bo dobrze trzyma ciepło. To kurtka dla osób ceniących sobie nie tylko dobry design, ale również wygodę i ciepło. Newline Windpack Jacket to kurtka, którą zdecydowanie warto mieć w swojej garderobie!

 

 

 

 

 

 

Zofia Wawrzyniak

 

Autor: Zofia Wawrzyniak. W Natural Born Runners zajmuje się marketingiem. W 2010 przebiegła swój pierwszy maraton i to wtedy wszystko się zaczęło. Dziś ma ich na koncie już dwanaście, w tym również kilka zagranicznych. W 2015 roku odważyła się pójść (a właściwie pobiec) dalej i ukończyła dwa biegi ultra. Jak sama twierdzi, to dopiero początek, bo bardzo jej się to spodobało. Gdy nie biega, to o bieganiu pisze. Blog "Kobiety biegają" prowadzi wspólnie z przyjaciółką Magdą.

 

 

 

 

Polecamy:
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij